Puchar Davisa. Polska - Słowacja o utrzymanie


Puchar Davisa. Polska - Słowacja o utrzymanie

Polscy tenisiści od piątku będą walczyć w Bratysławie ze Słowakami o utrzymanie w Grupie I strefy euro-afrykańskiej Pucharu Davisa. Dwa lata wcześniej drużyny te spotkały się w meczu o awans do Grupy Światowej.


Zdjęcie
Łukasz Kubot /AFP

Łukasz Kubot /AFP

W 2015 roku w Gdyni "Biało-czerwoni" wygrali 3:2, co dało im historyczny awans do elity. W składzie ekipy prowadzonej przez Radosława Szymanika, byli wówczas - tak jak teraz - debliści Łukasz Kubot i Marcin Matkowski. W singlu zaprezentują się młodzi gracze - 21-letni Kamil Majchrzak (267. w światowym rankingu) i młodszy o rok Hubert Hurkacz (393.). Poprzednio w drużynie narodowej wystąpili Jerzy Janowicz i Michał Przysiężny. Łodzianin w maju poinformował o rezygnacji z występów w Pucharze Davisa i obecnie rywalizuje w challengerze ATP w Szczecinie. Głogowianin od dawna ma kłopoty zdrowotne, a ostatni mecz rozegrał w lutym.



Słowaccy dziennikarze dopytywali mimo wszystko Szymanika, czy Janowicz nie dołączy jeszcze później do kolegów z reprezentacji. Ten nie chciał udzielić im jednoznacznej odpowiedzi.


- Jerzy wolał startować teraz w challengerze, ale do czwartku możemy dokonać dwóch zmian w składzie - zastrzegł. Łodzianin we wtorek awansował w Szczecinie do drugiej rundy.


Jak dodał, wielu polskich graczy rywalizowało w przeszłości w Bratysławie i znają tamtejsze obiekty. Zaznaczył też, że podczas przygotowań brano pod uwagę, że baraż odbędzie się na ziemnej nawierzchni.


Majchrzak błysnął niedawno, pokonując w drugiej rundzie challengera w holenderskim Alphen aan den Rijn rozstawionego z numerem pierwszym Argentyńczyka Carlosa Berlocqa, wówczas 95. rakietę świata.


- Jesteśmy gotowi na rywalizację na "mączce" i chociaż Słowacy grają u siebie, to z pewnością możemy wygrać - zapewnił.


Hurkacz pochwalił kort, na którym od piątku będzie toczyć się rywalizacja. - Lubię go, jest szybki, a piłki odbijają się wysoko - ocenił.


W składzie gospodarzy meczu znaleźli się: Norbert Gombos (85.), Lukas Lacko (119.), Jozef Kovalik (171.) i Andrej Martin (172.). Zabrakło w nim najbardziej znanego w ostatnich latach tenisisty z tego kraju - Martina Klizana (136.), który pierwotnie miał i tak uczestniczyć w challengerze w Szczecinie, ale wycofał się z niego w sobotę z powodu kontuzji.


- Słowacy mają doświadczony zespół i to oni będą faworytem. My zaś możemy liczyć na sprawienie niespodzianki. Tutejsi gracze są wyżej notowani niż nasi. Kapitan rywali może też jeszcze dokonać zmiany i skorzystać np. z Igora Zelenaya. Nie poddamy się jednak i będziemy walczyć o zwycięstwo - podkreślił Kubot, który w lipcu wywalczył drugi w karierze wielkoszlemowy tytuł, triumfując w Wimbledonie.


Matkowski przyznał, że ostatnio trenował razem z Kubotem w lutym, przy okazji meczu 1. rundy w Grupie I z Bośnią i Hercegowiną (0:5).


- Każdy punkt będzie ważny, ale najistotniejsze będzie, kto zdobędzie trzeci punkt, który da zwycięstwo - zaznaczył.


W przeszłości drużyny te zmierzyły się dwukrotnie. Bilans jest remisowy - Słowacy cieszyli się ze zwycięstwa w 1996 roku w Trnawie 4:1, a "Biało-czerwoni" dwa lata temu. W Gdyni jednak grano na twardej nawierzchni.


Losowanie kolejności gier odbędzie się w czwartek. Dzień później odbędą się dwa pojedynki singlowe, w sobotę deblowy, a na niedzielę zaplanowano rewanżowe spotkania w grze pojedynczej.